Dlaczego cenniki wprowadzają w błąd
Nie dlatego, że kłamią. Dlatego, że opisują jeden element układanki. Wtyczka kursowa kosztuje tyle, ile na niej napisano — tylko że sama wtyczka nie sprzedaje kursów. Do działającej sprzedaży potrzebujesz jeszcze czterech warstw, z których każda ma własny rachunek, a jedna nie ma go wcale.
Poniżej pełna lista pozycji. Nie podajemy konkretnych kwot dla cudzych produktów, bo zmieniają się bez naszej wiedzy — podajemy z czego składa się rachunek, żebyś policzył swój.
Pozycje, które widać w cennikach
Licencja wtyczki kursowej. Rdzeń bywa bezpłatny, ale wersje darmowe zwykle nie mają certyfikatów, udostępniania materiału etapami ani rozbudowanych quizów. Przy pierwszej realnej sprzedaży licencja i tak wchodzi do rachunku. Rozliczana rocznie, czasem z opcją dożywotnią.
Hosting. Podstawowy pakiet współdzielony wystarcza blogowi, ale nie kursowi z wideo. Realny wybór to wyższy pakiet albo serwer wirtualny.
Domena i certyfikat. Pozycja mała, ale coroczna.
Wtyczka fakturowa. Potrzebna, jeśli faktura ma wystawiać się automatycznie po opłacie, a nie ręcznie po każdym zamówieniu.
Sklep i bramka płatności. Zależy od wtyczki kursowej: część ma własną sprzedaż, część wymaga dołożenia sklepu. Polskie bramki to zwykle osobna wtyczka.
Pozycje, które pojawiają się dopiero w praktyce
Zewnętrzny hosting wideo. Nagrania serwowane przez PHP ze współdzielonego serwera zacinają się przy kilkunastu jednoczesnych odtworzeniach. Rozwiązania są dwa i oba kosztują: mocniejsza maszyna albo usługa wyspecjalizowana w wideo. Szerzej: hosting wideo do kursów online.
Kopie zapasowe. Płatna usługa albo twój czas. Kopia sprzed awarii jest tym, co decyduje, czy problem trwa godzinę czy tydzień.
Naprawa po nieudanej aktualizacji. Zdarza się rzadko, ale kosztuje dużo, bo zwykle w najgorszym momencie.
Wykonawca na godziny. Jeśli nie robisz tego sam, ktoś to robi za pieniądze. Jeśli robisz sam, patrz pozycja niżej.
Pozycja, której nie ma w żadnym cenniku
Twój czas.
To jest ta, którą prawie wszyscy pomijają, a bywa większa niż wszystkie pozostałe razem. Co miesiąc idzie na: przejrzenie aktualizacji, sprawdzenie na kopii, wgranie na produkcję, przetestowanie zakupu, sprawdzenie kopii zapasowych i reakcję, gdy coś nie zadziała.
Nie da się tego podać jedną liczbą, bo zależy od dwóch rzeczy, które znasz tylko ty: ile godzin miesięcznie na to schodzi i ile jest warta twoja godzina. Dlatego zamiast podawać wynik, dajemy narzędzie: kalkulator kosztu całkowitego ma suwak na godziny i suwak na stawkę. Ustaw stawkę na zero, jeśli nie liczysz swojego czasu — kalkulator to przyjmie i pokaże, że przy takim założeniu WordPress wychodzi taniej. Bo wychodzi.
Uczciwie: to nie jest zły wybór. To jest wybór, w którym płacisz czasem zamiast pieniędzmi, i trzeba go podjąć świadomie, a nie przez przypadek.
Jak policzyć swój przypadek w piętnaście minut
- Wypisz pozycje z dwóch pierwszych sekcji i sprawdź ich aktualne ceny u producentów. Przelicz roczne na miesięczne.
- Oszacuj, ile godzin miesięcznie zajmie ci utrzymanie. Jeśli nie masz doświadczenia, przyjmij dwie do czterech.
- Ustal, ile warta jest twoja godzina. Najprościej: ile bierzesz za godzinę pracy dla klienta.
- Pomnóż i dodaj do sumy z punktu pierwszego.
- Porównaj z abonamentem gotowej platformy o zbliżonym zakresie.
Punkt piąty ma haczyk, o którym warto wiedzieć: porównuj zakresy, nie nazwy pakietów. Platforma, która ma w cenie lejki, e-mail i program partnerski, zastępuje po tamtej stronie trzy kolejne narzędzia.
Kiedy WordPress wychodzi taniej
Realne przypadki, w których liczby wychodzą na jego korzyść:
- masz już opłacony hosting i działającą witrynę, więc największa pozycja jest poniesiona niezależnie od kursu,
- ktoś inny utrzymuje ci stronę w ramach umowy, którą i tak płacisz,
- nie liczysz swojego czasu, bo traktujesz to jako naukę albo hobby,
- sprzedajesz mało, więc każdy stały abonament jest dużym udziałem w przychodzie.
W ostatnim przypadku warto wiedzieć, że bezpłatny pakiet SOLO w Learnly kosztuje 0 zł miesięcznie i pobiera prowizję od sprzedaży — czyli przy małej sprzedaży kosztuje grosze, a przy zerowej nic. Szczegóły: cennik.
Kiedy wychodzi drożej, niż wygląda
- gdy stawiasz hosting wyłącznie pod kurs,
- gdy godziny na utrzymanie zabierają czas, w którym mógłbyś nagrywać albo sprzedawać,
- gdy do zestawu trzeba dołożyć sklep, bramkę i łącznik, bo wybrana wtyczka nie sprzedaje sama,
- gdy wideo wymaga zewnętrznej usługi, a nagrań przybywa z każdym kursem.
Pytania i odpowiedzi
Czy da się zmieścić w stu złotych miesięcznie?
Da się, jeśli masz już hosting, wybierzesz wtyczkę z własną sprzedażą, zmieścisz wideo na serwerze i nie policzysz swojego czasu. Każde z tych czterech założeń jest realne osobno; wszystkie naraz rzadko.
Co jest droższe: abonament platformy czy zestaw wtyczek?
Zależy od jednej zmiennej — ile godzin miesięcznie oddajesz na utrzymanie i ile jest warta twoja godzina. Poniżej pewnego progu zestaw wtyczek jest tańszy, powyżej platforma. Próg policzysz w kalkulatorze; nikt nie policzy go za ciebie, bo nikt nie zna twojej stawki.
Ile kosztuje sprzedaż kursu niezależnie od narzędzia?
Prowizje operatorów płatności, podatek, ewentualne reklamy i czas na obsługę kursantów opisuje osobny tekst: ile kosztuje sprzedaż kursu online.